, Dieta i suplementy Longform

Cała prawda o GMO. Trucizna czy ratunek dla świata?

Te artykuły także cię zainteresują:

Popularne produkty:

13 odpowiedzi na “Cała prawda o GMO. Trucizna czy ratunek dla świata?”

  1. kosetka pisze:

    Inny punkt widzenia: youtu.be/69NlCIYaN-g Smacznego

  2. MA pisze:

    Ciekawy artykuł, uzupełnienie „niebezpieczeństw” – europejczycy.info/29162…wa-proces/

    Firma Monsanto pozywa i wygrywa (!) rolników-sąsiadów ich pól – za to, że używają ich nasion GMO, gdzie sami najpierw je im na polach rozsiali(wiatr, zwierzęta)

  3. MA pisze:

    Ciekawy komentarz Marka Arcimowicz-a z fejsa:
    W ogóle idea wprowadzania GMO, abstrahując od możliwości tej technologii, w celu zwiększania wydajności i wielkości plonów wydaje się „nieco” nielogiczna. Mając jednocześnie problem z nadprodukcją rolną, stosując dopłaty i limity produkcji.
    Ktoś mi wyjaśni po co?

  4. Tomek 31 pisze:

    Pusty śmiech mnie ogarnął gdy doszedłem do alergii. Właśnie stąd się one biorą, że na siłę chcemy do doskonałości dążyć. U dziadków na placu jabłko mi w piach upadło, wycierało się o spodnie, i jadło dalej. Czy jak tata mi czasami wspomina, gdy w jego dzieciństwie większa bieda panowała, to i z krowiego placka nie brzydził się podnieść, i zjeść. Nigdy na nic nie chorował 🙂

    Osobiście nie mam zaufania nie tyle do samego gmo, co do ludzi za nie odpowiedzialnych. Do ich chciwości na maksymalizowanie zysków. Sól drogową jak nam w Polsce sypnęli do jedzenia, pamiętacie jaki się podniósł wrzask. A to tylko sól. Kto mi da gwarancję, że jeżeli przestaniemy tych ludzi trzymać na cenzurowanym, czy nie rozpasają się do tego stopnia, że żaden kataklizm nam potrzebny nie będzie. Oni nas wytrują.

  5. camel pisze:

    zux pisze: ” tam jedzenie, czy to pomidor czy sałata, czy cebula smakuje tak samo – jak kartka papieru (…)” – mieszkam kilometr od granicy z Niemcami i jeżdżę do tego państwa po truskawki czy pomidory, bo mają smak i aromat, odwrotnie do polskich. Tak więc proszę nie siej propagandy niezgodnej z faktami. Cala reszta twojego postu sklada się z podobnych „prawd”, jak ta o zapyleniu roślin na sąsiednim polu czy rewelacji o szkodliwości środków ochrony roślin (tutaj glifosatu, bo to wróg numer jeden w tym przypadku). Tak, środki ochrony roślin są trujące. Wszystkie. Nie pij żadnego, także tych „naturalnych”.

    @baggins – GMO nie rozwiązało problemu głodu na świecie z wielu przyczyn, z których jedną z najważniejszych jest ogólnoświatowe ruszenie „ekologistów” zwalczających każdy postęp w rolnictwie z zaciekłością godną ludzi wierzących. Poczytaj o tym, dlaczego nie działa złoty ryż, zobaczysz, że jedyną przyczyną jest …działalność wrogów nauki. I to ma być dowód na to, że GMO jest złe? Wg jakiej logiki?

  6. zux pisze:

    szanowni państwo chciałbym zauważyć, że naszych rodziców również karmiono propagandą, że preparaty typu DDT(azotox) są nieszkodliwe dla zdrowia tylko niszczą niepotrzebne insekty i szkodniki upraw. Faktem jest, że był skuteczny jednakże powodował wiele niekorzystnych zjawisk (np. wpływ na cienkie skorupki jaj ptaków żywiących się owadami, które wchłaniały DDT, powodując gwałtowną redukcję populacji niektórych gatunków). Roundup monsanto jest stosowany obecnie w niemal każdym gospodarstwie rolnym – jest również skuteczny. Na tym samym polu na którym jest stosowany uprawiane są jednak rośliny, których owoce, ziarna, pędy podajemy swoim najbliższym. Jakieś składniki Roundupu podobno nie rozkładają się w przyrodzie i są kumulowane w organizmach żywych, prowadząc np. do deformacji płodów(glifosat). Kolejna rzecz – Monsanto jest również czołowym dostawcą i producentem nasion roślin (w Polsce przez spółkę Syngenta). Mając rozbudowane laboratoria „czyni sobie ziemię poddaną”… dosłownie. Patentując kod genetyczny wytworzonych przez siebie organizmów. Do tego stopnia, że zapylona przez zmodyfikowany pyłek tradycyjna roślina z sąsiedniego pola traktowana jest jako roślina z zapożyczonym kodem genetycznym i stanowi to podstawę do naliczenia „abonamentu” za roślinę której kod nalezy do koncernu. Większość zbóż to rośliny wiatropylne. Rolnik nie ma szans na wygraną z potężnym koncernem – musi płacić, ewentualnie przestaje być właścicielem plonów na rzecz koncernu! (historia rolnika – pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2184,article,3421). Oczywiście nie mam nic przeciwko tworzeniu nowych odmian, poprawiających smak, wigor roślin ew. ich wygląd ale w obrębie jednego gatunku! Tworzenie hybryd (ostatnio widziałem na alliexpres niebieską truskawkę jako połączenie tradycyjnej truskawki i jakiegoś genu flądry z wód wokół Antarktydy) wcześniej czy później wymknie się spod kontroli. Poza tym niszczenie bioróżnorodności (chwasty takową podnoszą) stworzy nam świat monotonny, mało tego wyobraźcie sobie owady zapylające, które wciągają w siebie wraz z pyłkiem herbicydy i pestycydy z GMO? Część z nas pamięta jeszcze pachnące i smaczne stare odmiany nowalijek, warzyw i owoców. Jedźcie na Zachód gdzie mamy do czynienia z ekspansywną gospodarką rolną – tam jedzenie, czy to pomidor czy sałata, czy cebula smakuje tak samo – jak kartka papieru. Czy aby na pewno chcemy aby wyglądał tak nasz świat? Poczytajcie również w necie o bawarskich rolnikach walczących o zachowanie starego gatunku świni przed mieszaniem przez jedną ze spółek monsanto w jej genotypie.

  7. baggins pisze:

    To jest bardzo racjonalne podejście, ale szanowny autor nie podjął kilku istotnych kwestii. GMO znane jest już od jakiegoś czasu i nie rozwiązało problemu głodu na świecie. Co chwila czytamy przecież, że naukowcy stworzyli nową odmianę jakiegoś zboża, kukurydzy czy innego jadalnego ustrojstwa, które może rosnąć na pustyni, żywić się rosą i dawać obfite plony. Nic z tego. Jedynym pozytywnym aspektem jest chyba tylko złoty ryż, ale i ten projekt na razie nie działa tak, jak zakładano.
    Beneficjentami produkcji zywności GMO są na razie tylko koncerny, które dzięki temu zarabiają miliardy na wytwarzaniu taniego, niskiej jakości żarcia dla mas pracujących Ameryki Północnej. Tyle. Liczy się dla nich maksymalizacja zysków a nie rozwiązywanie światowych problemów, te mają gdzieś. Każdy łańcuch DNA jest opatentowany i nikt nie odda go za darmo biednym krajom.

  8. mssss pisze:

    Ludzie jakie kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Pierwsze skutki widzimy już teraz na dzikach. Przez kukurydze GMO, dziki mnożą się szybciej. Normalnie 3 letnia locha dopiero miała młode i to najczęściej jedno. Teraz już roczne Lochy rodzą po 3 młode. To jest pierwszy przykład wpływu GMO na organizmy. To co będzie z ludźmi przy skali masowej wprowadzenia tego gówna modyfikowanego jak to ktoś napisał.

  9. aloboz pisze:

    Głód na świecie nie jest problemem wynikającym z małych plonów, ale problem politycznym – np. likwidacja dopłat dla europejskich rolników spowodowałaby, że żywność trochę by podrożała, z drugiej strony rolnicy w Afryce mogliby opłacalnie uprawiać ziemię i wyjść z biedy (czyli z głodu też).

  10. Jaro pisze:

    j3baka ale ty myślisz tu i teraz. Nikt nie jest w stanie powiedzieć co bedzie za kilkanaście kiladziesiąt lat. A co do nakarmienia głodującej części globu to wyobraź sobie, że nasza kochana Ziemia jest w stanie nakarmić 3,5-4 mld ludzi a jest nas przeszło 6 mld. A w krajach rozwijających przyrost naturalny jest największy właśnie ze względu na głód i warunki życia. Jeśli się poprawią to niestety przyrost nie zmieni się z dnia na dzień. I żywności nawet gmo zabraknie

    • Inquisitor pisze:

      Brednie. 50% obecnie produkowanej żywności jest wyrzucana na śmietnik i produkujemy tyle, że dałoby się wyżywić 9mld już teraz, a nie tylko 7.

  11. moni pisze:

    gowno modyfikowane

  12. j3baka pisze:

    Co za wyczesany w kosmos text! Tez jestem zdania, ze gmo jest spoko, a nagonka medialna jest podobna do tej o in vitro czy eutanazji. Ludzie, przeciez tylko gmo jest w stanie zapewnic nam pokarm w obliczu zblizajacej sie katastrofy ekologicznej i nakarmic zaglodzone rejony swiata.

Dodaj komentarz


reklama