, Longform Zdrowie

Fit rewolucja w szkołach nie tylko uczniom wyjdzie uszami…

fot. Photographee.eu, Fotolia.com

fot. Photographee.eu, Fotolia.com


Te artykuły także cię zainteresują:

Popularne produkty:

8 odpowiedzi na “Fit rewolucja w szkołach nie tylko uczniom wyjdzie uszami…”

  1. Rafał Jeleń pisze:

    Idąc tym samym tropem, co Pan można napisać, że producenci „zdrowszej żywności” lobbowali polityków, tym bardziej, że obecne produkty w sklepikach wcale nie są tak zdrowe, na jakie wyglądają.

  2. Rafał Jeleń pisze:

    Z całym szacunkiem, ale oczywiście, że mam. Powiem więcej – w pełni się z Panem zgadzam, jeśli chodzi o chipsy czy coca-colę – zresztą pisałem w innych artykułach na temat szkodliwości tych produktów dla zdrowia, tym bardziej dzieciaków, które w młodym wieku są podatne na przyrost tkanki tłuszczowej. Niemniej jednak wycofywanie szeregu innych artykułów spożywczych, jak choćby drożdżówek czy precli jest po prostu przesadą – już nie wspominam o gramaturze opakowań, przez które przedsiębiorcy mają naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Nie jestem rodzicem, ale miałem przyjemność rozmawiać z wieloma osobami, które mają dzieci w szkołach i podzielają moją opinię. Zmiany TAK, ale nie w taki sposób. Usuńcie chipsy, colę, batony STOP i wprowadźcie dzieciakom zajęcia, które pozwolą im zdobyć wiedzę na temat świadomego, zdrowego żywienia. Ostatnio, kiedy odwiedziłem szkołę podstawową mojej siostry, to dzieciaki jadły cheesburgery kupione z pobliskiego fastfoodu. Powiem Panu więcej, nagle koło szkoły buduję się supermarket. Przypadek, niestety nie 😉

  3. Jan Smolny pisze:

    Mam nastolatka w gimnazjum, przez 6lat podstawówki próbowałem walczyć z automatem ze słodkościami i chipsami w szkole. Nie wiem, czy Autor ma pojęcie o szkolnej rzeczywistości z punktu widzenia rodzica – po agitacyjnym tekście sądząc, nie ma żadnego. Problemem nie jest wg mnie to, co rząd obecnie zrobił, tylko to, że wcześniej nie udało się tego zrobić, i trzeba było tak oczywistą sprawę załatwiać na szczeblu ministerstwa.
    Agitka tak nachalna, że Autor manipulacyjnie wrzuca do jednego wora jeszcze alkohol, papierosy i… kawę. No cóż, widocznie lobby sprzedawców chipsów jest tak silne, że media psioczą na ten naprawdę sensowny pomysł rządu.

  4. Aleks pisze:

    WF w szkole nie ma nic do otyłości …

  5. youkuzi pisze:

    Podstawówka, gimnazja to jeszcze rozumiem ale nakazywać mi (uczeń technikum z 20-stką na karku) jakieś zdrowe racje żywnosciowe to już gruba przesada, efekt jest taki ze w mojej szkole sklepik zostanie zamknięty bo Pani która go prowadzi stwierdziła że handel marchewką zwyczajnie się jej nie opłaca.

  6. pan ciasteczko. pisze:

    Z tym Wf-em to dużo zależy od nauczyciela. Ja np. mam zarąbistego gościa ktory naprawde potrafi zmotywować do ćwiczeń (1 lekcja ćwiczeń a potem pykamy w co chcemy).

Dodaj komentarz


reklama