, Ciekawostki Longform

StreetRacing po krakowsku. Nie tacy wściekli, jak się o nich mówi

fot. activeManiaK.pl

fot. activeManiaK.pl

Te artykuły także cię zainteresują:

Popularne produkty:

6 odpowiedzi na “StreetRacing po krakowsku. Nie tacy wściekli, jak się o nich mówi”

  1. yezyk pisze:

    Panie na co Ci lustrzanka jak się nią posługiwać nie potrafisz..

  2. Podatnik pisze:

    A czy zastanowiło to kogoś dlaczego policja przyjeżdża na BP tylko w czwartki bo mnie tak i myśle ze poplecznictwo sie szerzy i za nasze podatki pilnują stacji bo komuś czyt. ajentowi stacji nie podobają sie czwartkowe zbiórki a Stacje traktuje jak prywatny folwark myśle ze opisze sytuacje do zarządu BP do Hamburga dlaczego ta BP nie jest przyjazna motocyklistom jak wcześniej odpisali ze jest pomijając ze wszel jakie utrudnienia są tylko na tej stacji BP począwszy od znaków poprzez inne

  3. blablabla pisze:

    ekstra , naprawdę fajne z tą poprawką że nam w czwartek policja nie popsuła zabawy, widocznie zjeli się resztą a nas zgubili 😀
    Jutro powtóreczka 🙂
    LwG

  4. Przemysław Górecki pisze:

    Bardzo fajny artykuł. Ja osobiście udzielam się w mniejszej miejscowości jaką jest Konin( na FB znajdziecie Motokonin). Tam organizowaliśmy ostatnio zlot motoryzacyjny ( nie w samym Koninie tylko w okolicznej gminie, ponieważ miasto ma nas za ” piratów drogowych” ) , a na co dziennie organizujemy zwykłe spoty, aby ludzie mogli się spotkać i porozmawiać o swoich projektach , policji nie zawitała chyba do nas ani razu , lecz mimo to miasto i ludzie z zewnątrz postrzega nas za piratów. I tak brawa za inicjatywę w Krakowie i za ten artykuł !

  5. XXX pisze:

    W końcu jakiś mądry artykuł rzucający dobre światło na „nas” – czyt. pasjonatów 😉
    Brawo!

    Szkoda tylko, że media, jak i zwykli ludzie nie potrafią zrozumieć, że idioci/szaleńcy na drogach nie mają nic wspólnego z pasjonatami spotykającymi się wieczorami/nocą…. ale miejmy nadzieję, że dzięki takim ludziom jak autor tego artykuły to się zacznie zmieniać…

    • Błażej pisze:

      Ja rozumiem tych zwykłych ludzi, którzy chcą spać w nocy, którzy wracając z imprezy chcą bezpiecznie przejść przez ulicę, którzy nie chcą by ścigające się auta czy motory wypadły z drogi (nie będącej torem wyścigowym i nie przystosowanej do wyścigów) i wjechały w ich auta. Chyba, że zgodzić się na inne ciekawe spotkania na ulicach i w innych miejscach publicznych? Na przykład strzelanie do celu w centrum miasta z broni palnej. Testowanie małych ładunków wybuchowych domowej roboty na rynku głównym czy amatorskie zawody lotnicze między wieżowcami.

Dodaj komentarz


reklama